Tak w ramach wprowadzenia do notki.
Bo dziś obiecana Dosi notka o Nihon!
Takie przemyślenia...
Bo osobiście wkurza mnie lekko to, że ludzie, którzy interesują się Japonią, słuchają japońskich wykonawców i oglądają japońskie kreskówki, są uważani za innych. Za dziwnych nawet.
A słuchają angielskich, niemieckich, francuskich. I nic nie mówią. A że już z innego kontynentu, to już nie jest to, to na pewno jest głupie, nie da się tego słuchać. A jedyna różnica tkwi w języku....
Bo Japończycy mają ten język dość specyficzny, rzekłabym. Nie bardzo da się wychwycić pojedyncze słowa, chyba że ktoś już dość dość w tym siedzi. Ale Bogiem a prawdą, tak jest z każdym innym językiem! Każdy język ma swoją własną gramatykę, swoje własne akcenty, swoje własne litery i sposoby ich wymowy.
Więc, dlaczego, ja się pytam, tak traktujemy tych, których interesuje Kraj Wschodzącego Słońca?!
Nihon-go-ga dekimasu.
I nie wstydzę się tego.
Bo j-rock niczym nie różni się od innych piosenek. Niczym!
Mikołajki, a wraz z nimi fiszki. Całkiem nie głupia rzecz. Dziękuję, Moniko :*
PoN podupadł na zdrowiu. Ratowałam, a i owszem. Tyle że! Po co ja mam pracować, wysilać się, skoro może przyjść ktoś, kto to wszystko wypierdoli, nawet tego nie czytając? Po co ja mam się męczyć, skoro znajdzie się ktoś 'lepszy'?
Straciłam serce, zawiodłam Adiego.. Taka dupa.
L'arc en Ciel próbuje nieudolnie wygryźć The GazettE. Bo nic nie może się równać z Urusiowym 'I can't go to the bathroom!'

Od lewej:
-Aoi, gitarzysta
-Ruki, wokalista
-Reita, basista
-Kai, perkusista
-Uruha, gitarzysta prowadzący.
Moja zajebista piątka, z którą nic nie może się równać. Teledysk PLEDGE.