Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Część druga. Czasy odległe, czasy nasze

Część druga. Czasy odległe, czasy nasze

Stuk. Stuk. Stuk. Miarowy stukot podkutych obcasów odbijał się echem po ciemnym korytarzu. Młoda kobieta szła przed siebie trzymając w dłoni śnieżnobiałą włócznię. Z jej końca powoli spływała szkarłatna ciecz. Długie włosy, posrebrzone igiełkami mrozu powiewały za nią niczym czarny płaszcz. Z każdym jej krokiem ściany lochu pokrywały się lodem więżąc sobą płomienie pochodni. Na końcu korytarza zamajaczyła krata. Po obu jej stronach stały czarne postaci. Gdy tylko się zbliżyła, cienie poruszyły się szczękając zbroją.
-Hoo, dalszy ciąg komitetu powitalnego?-kobieta zaśmiała się. Włócznia zalśniła w świetle pochodni.
-T-to ona-wyszeptał jeden ze strażników. Był niższy od swojego towarzysza i najprawdopodobniej też młodszy.-Smocza Dusza... Przyszła po niego.
-Słyszałeś o mnie? Miło. Ale chyba nie pozwolisz mi zabrać mojego towarzysza, prawda?
-Nigdy-warknął młodszy starając się szaleńczą szarżą ukryć ogarniający go strach.
Nagle zamarł w pół kroku. Upadł na ziemię mocniej wbijając lodową włócznię w ciało.
-A mogłeś żyć.... Gdybyś tylko mnie posłuchał..-podeszła do ciała i wyszarpnęła włócznię. Niemal natychmiast drugi strażnik doskoczył do niej z obnażonym mieczem. W ostatniej chwili zasłoniła się orężem świeżo wyciągniętym z trupa, które pękło z trzaskiem pod naporem miecza. Dziewczyna odskoczyła, lecz czubek miecza przeciął jej ramię.
-Ty...-warknęła głucho odsłaniając przerośnięte kły.
Mężczyzna znów zaatakował, jednak złapała ostrze blokując je. Rzuciła się strażnikowi do gardła strącając hełm i rozszarpując mięśnie. Gorąca posoka chlapnęła na ściany. Smocza Dusza jeszcze długo trzymała ciało w zębach, aż nie ustały ostatnie drgawki.
-Może byś go wreszcie puściła?-drwiący głos dobiegł zza krat. Ciało z chrzęstem zbroi upadło na ziemię.
-Wybacz, Narvis. Miał słodziutką krew, nie mogłam się powstrzymać.-Podeszła do krat i wyciągneła rękę. Pręty rozsypały się w drobny mak. Weszła do środka.  Na  ziemi siedział około osiemnastoletni chłopak. Ręce i nogi miał skute kajdanami. Światło pochodni wydobywało z mroku nagi tors chłopaka. Złote loki opadły mu na twarz przesłaniając czerwone jak krew oczy z żabio-gadzimi źrenicami. Uśmiechał się.
-Dawno się nie widzieliśmy, powoli zaczynałem się przyzwyczajać.
-No wiesz, gdyby nei to, że jesteś straszliwym niezdarą, a o nowego partnera strasznie trudno w dzisiejszych czasach, w ogóle bym się nie fatygowała-odwzajemniła uśmiech i złapała za łańcuchy. Ogniwa natychmiast pokryły się lodem aż po metalowe bransolety. Narvis mocnym szarpnięciem zerwał kajdany.
-Miło, że tak wysoko mnie cenisz-rzucił rozmasowując obolałe nadgarstki.
-Mi również. A teraz wstawaj, kto wie, czy się jeszcze nie zabawimy-wyszczerzyła kły w drapieżnym uśmiechu.
-Te wampirzyce zrobiły z ciebie potwora-Narvis wstał i podszedł do dziewczyny.-Flora... Nie pozwól, by tobą to zawładnęło. Nie taką cię pokochałem...
-Sama tego chciałam. Ty masz w sobie demona, ja mam wampira... Teraz i tak juz nic...-chłopak przerwał jej muskając wargami jej usta  w lekkim pocałunku.
-Wiem. Ale proszę cię tylko, nie pozwól, by ten cały wampir przejął twoją duszę-puścił ją i wyszedł z celi lekko utykając. Dwie poprzeczne blizny w dolnej części kręgosłupa wyraźnie odcinały się od opalonej skóry młodzieńca. Odwrócił się.
-Idziesz?


A więc Flora powróciła. Sprawy serca poruszę jutro.


Kajdunia 16/06/2010 20:40:12 [Powrót] Komentatornia


Ulubieni


manga-to-lubie.blog4u.pl
kadr-insomnia.blog4u.pl
toyshop.blog4u.pl
yaoi-yaoi.blog4u.pl
nastoletni-blog.blog4u.pl
zwariowany-swiat-urusiuury.blog4u.pl

Archiwum


2011
Marzec
Luty
Styczeń
2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec

Wykonanie


Zrobiła Adlerlitz, z własnej i nieprzymuszonej woli. Reszta - w Pracowni na Poddaszu.